Po co nam bagażnik dachowy

Gdzieś tak na początku maja siedzieliśmy sobie całą rodziną przy kolacji i było bardzo miło. Przynajmniej do momentu gdy najmłodsza w rodzinie córka zapytała – „tato a gdzie ja pojadę w tym roku na wakacje”? Oczywiście od razu chciałem odpowiedzieć standardowo, że babcia (czyli moja teściowa) na nią czeka i bardzo się ucieszy jeśli tradycyjnie (jak od kilku dobrych lat) ją będzie mogła gościć, gdy dojrzałem jej błagalne spojrzenie z którego nawet analfabeta by wyczytał – „tylko nie do babci!” No i zaczęło się. Żona widząc spojrzenie małe zaproponowała, a może byśmy się wybrali całą rodziną na dwutygodniową wycieczkę po kraju, przy okazji odwiedzając naszych krewnych i znajomych i zwiedzając ciekawe miejsca. Chciałem już powiedzieć, że wcale mi się nie uśmiecha tłuczenie się autem, odwiedzając znajomych (co ciekawe wszyscy moi znajomi mieszkają w naszym mieście), ale znów napotkałem wzrok córki. Zupełnie już zagotowany zacząłem coś bełkotać, że my plus dwójka dzieci plus pies w naszym gabarytowo średnim w końcu aucie to przesada, ale wiedziałem, że przegrałem. Wiedziałem, że na tak długą trasę pomieszczenie wszystkiego jest niemożliwe, a i tu zażartowałem złośliwie – przyczepy nie mamy. Żona spojrzała na mnie i stwierdziła – na pewno się zmieścimy, w końcu to wakacje. Na otarcie łez żona rezolutnie spojrzała i rzuciła hasło – przecież możesz kupić bagażnik dachowy. No właśnie – mogę. Nazajutrz wybrałem się do sklepu z akcesoriami samochodowymi i bez specjalnego entuzjazmu spytałem co tam mają w ofercie. Sprzedawca tylko rzucił okiem na mnie i stwierdził – „taki żeby teściowa się zmieściła?”. Trochę mnie rozbawił więc podniosłem do góry głowę i wtedy zobaczyłem je. Bagażniki dachowe stały szeregiem na górnym regale od najmniejsze do prawdziwego olbrzyma. – „Wybiera się Pan na wakacje” – dopytywał dalej sprzedawca? Tak mruknąłem, ale chyba złość powoli mi przechodziła. Bagażniki dachowe rzeczywiście cieszyły oko. Wiedziałem już że nie będę się wstydził nowego nabytku na osiedlu. Aby do końca poprawić sobie humor kazałem sobie także zapakować nowy spinning z włoka węglowego. To będą udane wakacje.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witaj na moim serwisie motoryzacyjnym! Nazywam się Jacek Buczkowski i jestem mechanikiem samochodowym. Bloga prowadzę aby podzielić się moją wiedzą i doświadczeniem. Zapraszam do czytania!